Historia pewnego zegara

Jest kwiecień 2024 r., przygotowania do naszej premiery spektaklu „Momo”  trwają. Pomysł na scenografię jest, ale nadal scenografii  brak.

A było to tak…

W naszym spektaklu, kiedy Momo, wraz z żółwicą Kasjopeją trafia do domu Mistrza Hory, zauważa zegary, mnóstwo zegarów. Szarzy Panowie (czarne charaktery) pragną zawładnąć czasem wszystkich ludzi. Dlatego nasz pomysł był taki, by najważniejszym elementem scenografii był duży, stojący zegar. Chciałam, by był on namalowany na dużym, dość szerokim i co najważniejsze wysokim kartonie, jak to na stojący zegar z wahadłem przystało. Namalować miała go Małgosia, uczennica kl. 8. Problem jednak tkwił w tym, że brakowało nam kartonu.

I jak rozwiązać problem?

Pierwszy pomysł jaki przyszedł mi do głowy to taki, że zapytam sąsiada, który jest trenerem w narciarstwie klasycznym. Może ma karton po nartach? Niestety nie. 

Pytałam w każdym sklepie, w którym byłam. Niestety bezskutecznie. I kiedy już prawie straciłam nadzieję, karton czekał na mnie w sklepie. A było to tak…

Pewnego dnia, panie sprzątające w naszej szkole poprosiły mnie, czy nie kupiłabym im żyłki do kosiarki. Nie stanowiło to żadnego problemu tym bardziej, że byłam w pobliżu sklepu. Wchodząc na piętro do sklepu budowlanego- kartony stały na korytarzu, jakby czekały na mnie. Pan sprzedawca był tak miły, ze wygrzebał z magazynu kolejne. Wtedy pojawił się kolejny problem- jak je przewieźć? Z błyskawiczną pomocą przyszła mama mojej aktorki-Laury, która następnego dnia przywiozła nam je dużym autem.

I co dalej?

No a potem wystarczyło zrealizować pomysł. Z pomocą przyszły dwie najstarsze nasze aktorki-Patrycja i Hania, które uformowały zegar, przygotowując go do namalowania przez Małgosię. Miały być do niego przyczepione kółka, dzięki którym zegar byłby ruchomą, obrotową konstrukcją. Podczas jego wykonywania okazało się, że ten zabieg jest zupełnie niepotrzebny. A nasz zegar doskonale będzie obracał się o 180 stopni bez kółek. Dlatego zawsze trzeba wcześniej wszystko wypróbować, sprawdzić, zmodyfikować. Niemałą pomoc odegrał tu także Michał, który w naszym spektaklu grał postać Mistrza Hory. Pomógł on dograć szczegóły.

Sklepy budowlane jak zawsze niezastąpione

Od zawsze twierdzę, że sklepy budowlane są jednymi z najbardziej pomocnych sklepów przy tworzeniu spektakli. Jednak tym razem na początku jakoś się ta zasada nie sprawdzała. Mimo wszystko nie warto tracić wiary. A najprostsze rozwiązania często okazują się najszybsze i najbardziej możliwe do zrealizowania a przy tym nie generują zbędnych kosztów.