Działanie na scenie

Nic na scenie nie powinno być przypadkowe. Zawsze powinno być ono celowe, z jakiegoś powodu. Dotyczy to zarówno elementów scenografii, pojawienia się na scenie rekwizytów, czy też gry samych aktorów. Jeśli w przygotowywanych przeze mnie spektaklach pojawia się rekwizyt, bądź też element scenografiima on zawsze swoje uzasadnienie. A jeżeli na początku naszych prób zauważam, że pojawia się i zaraz znika, to zastępuję go czymś innym, by nie okazało się, że „zagracę” niepotrzebnie scenę, odciągając uwagę widza od tego co najbardziej istotne, a więc na grze aktorów. Tak było choćby w przypadku  naszej lornetki w spektaklu dla Najnajów, o której pisałam już wcześniej-zastąpiliśmy ją zupełnie czymś innym.

 

Cel

Pozwólcie jednak, że dziś skupię się na samych aktorkach i aktorach, którzy pojawiają się na scenie. Każdy kto na nią wchodzi ma do wykonania określone zadanie aktorskie. Wejście na scenę aktorki/ aktora musi mieć swoje uzasadnienie. Zatem każda osoba, jaka pojawia się  w naszym spektaklu musi mieć konkretne zadanie sceniczne. Są one różne. Może to być wspólne spędzenie czasu z rodziną podczas pobytu na plaży; przekonanie orła do lotu lub też oswajanie u niego strachu przed tym lotem; przekonanie wszystkich, że lis właściwie nie jest taki zły jak powszechnie się o nim mówi; czy też obranie ziemniaków. Cokolwiek moje aktorki/aktorzy robią na scenie muszą mieć cel. Uruchamiają przy tym mowę wewnętrzną. Konstantin Stanisławski mawiał, że na scenie należy  działać zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Zarówno jedno jak i drugie jest bardzo potrzebne. Na samym początku podczas prób dodatkowo dopowiadam wypowiadane przez poszczególne osoby tekst.  Wszystko po to, by osoba grająca daną postać uwierzyła w to co mówi, identyfikowała się z daną sytuacją. Są to moje dodatkowe „głośno wypowiadane didaskalia”.

Działanie na scenie musi mieć swój cel, musi być uzasadnione. I tak dla przykładu obranie ziemniaków nie może być celem samym w sobie. Ale „obieram ziemniaki, chcę je ugotować, by moja rodzina mogła wspólnie zasiąść do stołu i je zjeść, a przy tym porozmawiać” ma już swoje uzasadnienie. To samo dotyczy np.: biegania. Samo w sobie bieganie to w jedną, to w drugą stronę nie ma sensu. Musi mieć swoje uzasadnienie, np.: biegnę, bo uciekam przed kimś konkretnym.

Być zauważonym

Każdy z moich aktorek/ aktorów chce być zauważony na scenie i chce „mieć dużo tekstu” do mówienia. Bo w ich świadomości często pojawia się stereotyp, że dużo tekstu oznacza bycie zauważonym i docenionym. Nic bardziej mylnego- można grać niewielki epizod i być zauważonym, a można mieć główną rolę i nie być dostrzeżonym. 

Ruch, hałaśliwość, długość wypowiadanego tekstu nie oznacza, że ktoś nas zauważy. By być zauważonym wystarczy być autentycznym w tym co się gra na scenie. Dla przykładu, wyobraźcie sobie takie oto sceny:

SCENA 1

Pole.  Ptaki fruwają to w jedną to w drugą stronę. Jeden siedzi z boku i zajada ziarno, bądź też czyści futro.

SCENA 2

Przystanek autobusowy. Każdy nerwowo wyczekuje autobusu. Jedni co chwila spoglądają na zegarek, inni gdzieś dzwonią, jeszcze inni chodzą nerwowo to w jedną- to w drugą stronę. Z boku stoi mężczyzna z walizką, co rusz spoglądając w kierunku, z którego ma nadjechać autobus.

Jak myślicie, kto będzie bardziej widoczny na scenie? W pierwszym przypadku oczywiście ptak zajadający ziarno, w drugim natomiast mężczyzna z walizką. To oni przyciągną uwagę widza swą oszczędnością ruchów, autentyczność, czyli wiarę w to co się robi i po co się to robi. Najpierw jednak by zagrać to zniecierpliwienie w oczekiwaniu na autobus i to niemalże w bezruchu (a uwierzcie, że można to z uczniami osiągnąć) trzeba przywołać sobie w myślach taką sytuację, którą wcześniej się doświadczyło. Zdarza się, że moi aktorzy nie mają konkretnych doświadczeń związanych z  graną sceną, wtedy staram się  przywołać w nich podobne wspomnienia dowołując się do ich doświadczeń. Oto przykład, w jaki próbuję to zrobić:

Wyobraź sobie, że umówiłeś się z tatą, który za 5 minut podjedzie po ciebie autem i zawiezie cię na trening. Czekasz przed domem 5 minut, 10, mija kolejne 5 i nic. Nadal czekasz. Nie odbiera telefonu, a czas mija. Za 10 minut zaczynasz trening na basenie.  Jeśli moi aktorzy przywołają w swoim umyśle własne wspomnienia, zawsze są w stanie zagrać autentycznie. I będzie to wtedy działanie uzasadnione i celowe.

Odwołać się do własnych przeżyć i doświadczeń

Spektakl „O orle Nielocie, który miał lęk wysokości”, scena finałowa: lot orła nad Tatrami. Wspominałam o tym w jednym z wcześniejszych moich wpisów, jednak pozwólcie, że przypomnę.

Poprosiłam mojego Nielota by spróbował wyobrazić sobie jak leci ponad Tatrami- szybuje, jest to jego pierwszy samodzielny lot, z którego jest niezwykle dumny. Jeśli ktoś z Was ktokolwiek przyglądał się lotom ptaków z pewnością zauważył, że szybują, trzepoczą skrzydłami, zastygają na chwilę w bezruchu, by móc znów po chwili szybować. Ale jak w tym przypadku odwołać się do bezpośrednich doświadczeń uczniów? Odwołałam się do podobnych doświadczeń mojego aktora, gdzie zamiast rąk i machania nimi, wykorzystuje nogi. Jednym słowy, odwołałam się do jego doświadczeń związanych z jazdą na rowerze. Przecież nigdy nie jest ona w równomierna. Zwykle wygląda to tak- kilka ruchów szybkiego pedałowania i…zjazd z górki bez pedałowania. I znowu kilka szybkich ruchów i pedałowania- bezruch i swobodna jazda…Wystarczyło by Nielot wyobraził sobie, że jego ręce to  to samo co nogi podczas jazdy na rowerze. I wiecie co? Zadziałało! Mój Nielot naprawdę uwierzył, że jedzie rowerem, tylko zamiast kręcić pedałami- machał rękoma.

A co z zagraniem emocji?

No cóż…, sprawa wygląda podobnie. Gdybym poprosiła moje aktorki i aktorów o samo zagranie radości, czy też złości, owszem, zrobiliby to. Jednak byłoby to nieautentyczne, udawane. I w tych przypadkach odwołuję się do ich doświadczeń. Wystarczą tego typu rozmowy:

SYTUACJA 1

-Czy kiedykolwiek zezłościłaś się na swojego brata Krzysia?

-No pewnie, jeszcze jak.

-Wyobraź sobie, że to jest Krzysiu, a nie twój kolega Jaś. Krzyś strasznie Cię zdenerwował, bo popsuł twój najfajniejszy, całkiem nowy komplet LEGO.

SYTUACJA 2

-Czy kiedykolwiek miałaś w życiu focha?

-Proszę pani, wiele razy.

-To wyobraź sobie teraz, że rodzice nie chcą Ci pozwolić na nocowanie u koleżanki, prosisz, przekonujesz by Ci pozwolili i nic. No i wtedy masz z tego powodu focha.

-Proszę pani, focha to ja umiem zrobić doskonale.

I uwierzcie to wystarczy. Zawsze jednak musi pojawić się coś, co wywoła radość, smutek, złość, cierpienie, wówczas jako skutek te emocje pojawią się same.

Spróbujcie, to naprawdę działa.